blogcrastination (blŏg-kras–tuh– ney-shuhn) – odroczenie pisania posta na blogu na późniejszy czas; często mechanizm radzenia sobie z lękiem.
Jeśli od dawna jesteś blogerem, wiesz, jak brzydka może być blogcrastination.
To zakłóca twoje cele, tłumi twojego ducha i sprawia, że zgadujesz swoje decyzje. Może to potrwać od pisania postu każdego dnia po to, aby dni, tygodnie, a nawet miesiące mijały bez pisania.
Może nawet sprawić, że zapytasz, czy naprawdę jesteś stworzony do blogowania.
Wiem, bo tam byłem, a dobra wiadomość jest taka, że jest sposób, by przez to przejść.
Ale najpierw musisz zaakceptować, że jesteś blogcrastinator (może to być trudne i wymaga siły charakteru) i zacząć rozwijać świadomość jego znaków ostrzegawczych.
Sprawdź, czy potrafisz je rozpoznać w sobie:
1. Ciągle odkładasz
Jeśli to Ty, brzmisz trochę jak Makbet Szekspira: „jutro i jutro i jutro . . .”
Chodzi o to, że szczerze do zamierzam zacząć pisać. Dziś po południu, jutro rano lub w ten weekend . . .
Ale nie teraz. Najpierw musisz skończyć sześć ładunków prania, wybrać wystrój swojego nowego domowego biura i dostać się do skrzynki odbiorczej zero.
Po tym blogowanie jest zdecydowanie na szczycie listy priorytetów.
Albo tak sobie wmawiasz.
Plan Leczenia: Daj sobie serię bardzo krótkich przedziałów czasowych, w których można pisać, przeplatanych innymi czynnościami. Do nie zrób z tego wielką sprawę. Przekonaj się, że nie jest to najmniej ważne i możesz to zrobić w małych kawałkach. Pamiętaj, zapisujesz tylko kilka zdań tu i tam. (Szturchanie, szturchanie, mruganie, mruganie.)
2. Pchasz tak mocno, że boli
Twoja metoda pisania polega na włączaniu, uderzaniu mózgiem w akapity w kółko, dopóki nie skończysz z utworem, bez względu na wszystko.
W rzeczywistości prawdopodobnie w ogóle nie nazywasz się blogcrastinatorem, ponieważ kończysz posty . . . kiedy będziesz mógł usiąść i pisać. Problem w tym, że pisanie jest tak bolesne, że nie można się do tego często zmusić.
Plan Leczenia: Recepta na to jest prosta: zrób sobie przerwę na kilka minut! Zwróć uwagę na to, jak się czujesz, a kiedy pisanie zaczyna mieć ochotę przeciągnąć głaz pod górę, zatrzymaj się.
Najlepiej zrobić coś fizycznego, na przykład energiczny spacer lub odkładanie naczyń, cokolwiek, aby wydostać się z umysłu i do ciała. Pozwoli to twórczym zdolnościom zrelaksować się i oddychać. Jeśli uczynisz takie podejście nawykiem, możesz być zaskoczony, jak cholernie przyjemne pisanie może być.
3. Łatwo się rozpraszasz
Ten objaw nosi dwa przebiegłe Przebrania.
Pierwszy pozwala rozpraszać się innymi sposobami „pracy” na swoim blogu, takimi jak sprawdzanie statystyk witryny, poprawianie motywu, spędzanie czterech godzin na Flickr Creative Commons w poszukiwaniu zabójczego obrazu postu lub (najbardziej podstępne rozproszenie wszystkich) prowadzenie badań dla Twoich postów.
Drugie przebranie pojawia się, gdy rzeczy inne niż twój blog lub strona internetowa lub życie domowe rozpraszają cię. Bo Bóg jeden wie, co się stanie, jeśli nie zmienisz dachu dzisiaj.
Plan Leczenia: Prawdopodobnie postrzegasz posty na blogu jako coś, co” musisz ” napisać. Spróbuj przeformułować je jako „chcę” lub, jeszcze lepiej ,jako ” I Pobierz do.”
Pomyśl o tym. Ile zajęć wymaga tak niskiego nakładu i tak małego sprzętu (hmm, komputer, mózg i palce-a palce są opcjonalne) i pozwala dzielić się tak wiele z całym światem? Całkiem fajnie, gdy przestajesz to rozważać.
4. Ciągle generujesz pomysły na posty
Blogcrastynacja tego typu może być wynikiem strachu lub zabawy.
Jeśli to pierwsze, nieustannie zapisujesz pomysły na przyszłe posty, ponieważ pozwala to uniknąć przerażającego procesu faktycznego pisanie dowolne.
Jeśli ten ostatni, po prostu wysiąść na burzy mózgów — to gra dla ciebie. Niestety nie pisze tych postów.
Plan Leczenia: Użyj swojej umiejętności generowania pomysłów, aby zarysować Następny post na blogu, tak jakby był to seria mini-postów. Wybierz temat z listy pomysłów, a następnie zanotuj punkty punktowe lub śródtytuły, aby uzyskać to, co musi zawierać. W końcu będziesz miał szkielet posta, a wszystko, co musisz zrobić, to przejść i wstawić kilka łączących słów i zwrotów.
5. Jesteś gadułą, nie pisarzem
Umieszczasz „społeczne” w mediach.
W Twoim świecie „Twitt „nie jest obrazą i zawsze po nim pojawia się”- er”, a ty nie lubisz nic bardziej niż zamieszczanie na forach i komentowanie cudzych blogów. W końcu to sposób na nawiązanie przyjaźni i organiczne rozwijanie własnych zwolenników, prawda?
I naprawdę dużo zyskujesz z tej rozmowy. W rzeczywistości czasami myślisz, że najlepiej piszesz w tych innych miejscach. Niestety, czasami to twoja tylko pisanie.
Plan Leczenia: Zamień te szczegółowe komentarze, posty na forum i rozmowę na Twitterze w posty na blogu. Użyj tej samej energii, budując pomysły innych; zamiast tego skieruj go do swojego bloga. W ten sposób nadal będziesz rozmawiać i jednocześnie budujesz swój blog.
Było tak źle?
Pamiętaj, blogcrastination można przezwyciężyć, a ból, który powoduje, może należeć do przeszłości. Pierwszym krokiem jest ponowne odkrycie, jak bardzo możesz cieszyć się pisaniem. Wszyscy jesteśmy tu z Tobą.
Czas na Grupowy uścisk.